KIM JEST JEZUS DLA LUDWIKI DE MARILLAC? (2)

louise216

Jezus Odkupiciel

Ludwika de Marillac, która posiadała solidne przygotowanie teologiczne, poznała, że „Wcielenie Syna Bożego w wiecznym planie, służyło odkupieniu rodzaju ludzkiego” (Ecrits,

str. 830). Pęknięcie między Bogiem a ludzkością, spowodowane grzechem, nie mogło trwać wiecznie. Zsyłając swego Syna na ziemię, Bóg chciał odnowić Przymierze i pozwolić ludziom ponownie odnaleźć sens istnienia. Dla Ludwiki, Odkupienie jest nowym stworzeniem, ponownym stworzeniem, które może mieć miejsce jedynie na koniec długiego procesu transformacji, śmierci i odrodzenia życia.

Dla Ludwiki, cierpiąca ludzkość wydawała się przedłużeniem cierpiącego człowieczeństwa Chrystusa. Posługa miłości każdego członka Rodziny Wincentyńskiej jest kontynuacją Odkupienia, pozwalającą każdemu ubogiemu, poniżonemu, unicestwianemu człowiekowi ponownie żyć, zmartwychwstać i stać się żywą osobą uwolnioną od zła i grzechu, czyli osobą wolną. Zdumiewająca refleksja Ludwiki odzwierciedla myśl św. Pawła, który odważył się powiedzieć: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24).

Męka Syna Bożego jest na tyle istotna, że Ludwika umieszcza ją w godle Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia: „Miłość Jezusa Ukrzyżowanego przynagla nas”. Dla Ludwiki, ta miłość musi pobudzać i rozpalać serce każdej Siostry Miłosierdzia do służby najbardziej potrzebującym. Ludwika często kończy swoje listy odniesieniem do tej niesłychanej miłości okazanej przez Chrystusa na Krzyżu. Swoimi czyni słowa św. Jana z jego pierwszego listu: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy… W ten sposób odtąd poznamy miłość: tak jak Jezus oddał swoje życie za nas, tak i my musimy oddać nasze życie za naszych braci i siostry” (por. 1 J 4,10.16).

Eucharystia

Eucharystia nie ogranicza się w czasie do życia Chrystusa. Gdy nadeszła Jego godzina, Jezus znalazł sposób, by przedłużyć ją tak, że zawsze jest z nami. Nadzwyczajne wydarzenie Eucharystii wprawiało Ludwikę de Marillac w zachwyt: „Syn Boży przyjął ludzką postać… Niemniej jednak nie satysfakcjonowało to Jego wielkiej miłości do nas. Pragnął nierozdzielnej unii boskiej i ludzkiej natury. Po Wcieleniu osiągnął to przez cudowne ustanowienie Najświętszego Sakramentu Ołtarza, w którym trwale mieszka pełnia Bóstwa Drugiej Osoby Przenajświętszej Trójcy” (Ecrits, str. 784).

Ludwice wydawało się, że Bóg pragnie ciągle wyrażać Swoją wielką miłość dla rodzaju ludzkiego. Już Wcielenie okazało to wielkie pragnienie jedności. Eucharystia konkretyzuje je w jeszcze lepszy sposób. Ludwika de Marillac nie zatrzymuje się na aspekcie „pamiątki i ofiary” Eucharystii. Zamiast tego, szeroko wypowiada się o komunii: „wspaniałym i – w ludzkim pojęciu – niepojętym działaniu” (Ecrits, str. 822).

Przyjęcie Ciała Chrystusa to – według Ludwiki de Marillac – stawanie się uczestnikiem życia Boga. Chrystus daje się jako pokarm, z którego ludzie mogą czerpać energię do zrealizowania swoich zadań na ziemi. Przez naśladowanie Chrystusa, chrześcijanie wezwani są do całkowitego poświęcenia się, jeżeli chcą nieść bliźnim życie i miłość. Przyjęcie komunii dostarcza wyjątkowej siły, ponieważ przyznaje nam „zdolność do życia w Nim, tak jak On żyje w nas” (Ecrits, str. 823).

W odpowiedzi na taki dar od Boga, Ludwika pragnie dla siebie i dla tych, którym towarzyszy w duchowej wędrówce, „kochającej jedności” z Bogiem (por. Ecrits, str. 823). Czy jest naprawdę możliwe, aby człowiek doświadczył takiej unii z Bogiem? Chwila dziękczynienia po komunii daje czas na ponowne okazanie Bogu całej naszej radości, całej naszej wdzięczności, ponieważ Chrystus przychodzący do nas czyni nas podobnymi sobie. Radujmy się „przez kontemplowanie tego wspaniałego wynalazku oraz przez jedność w miłości, przez które Bóg, widząc Siebie w nas, czyni nas ponownie podobnymi sobie” (Ecrits, str. 823). Ludwika de Marillac nie wie, jak dziękować swemu Panu i swemu Bogu za to, że zechciał pozostać na ziemi, tak aby wszyscy mogli przynieść mu chwałę, którą jego Święte Człowieczeństwo już otrzymuje w niebie.

Zakończenie

Ludwika posiada bardzo wyraźne i głębokie postrzeganie Bożej Miłości. Jak autorzy biblijni, rozpoznaje, że „Bóg jest ogniem pochłaniającym” (Hbr 12,29). Siostry i wszyscy, którzy dzielą się charyzmatem wincentyńskim w swoim codziennym życiu, otrzymują zaproszenie, by pozwolić Bożemu Ogniowi wypełnić ich osoby i przyjąć pełnię miłości, którą Duch Święty przychodzi rozlać w ich sercach. To przez tę relację odnajdą oni siłę, energię i kreatywność do realizowania ich posługi miłości najbardziej cierpiącym z powodu każdej formy ubóstwa, trwającego od dawna i tego nowego.

Ludwika de Marillac poznała, że aby naśladować Chrystusa i służyć Mu w Jego cierpiących członkach, trzeba kochać „niecodzienną miłością” (Ecrits, str. 829), miłością silną, trwałą i nie zachwianą przeciwnościami. Ta silna miłość przejawia się konkretnie i codziennie w uwadze poświęcanej indywidualnym osobom, łagodności i uprzejmości względem wszystkich. Im bardziej Boża Miłość wzrasta, tym bardziej rośnie świadomość godności i wolności człowieka oraz szacunku dla każdej osoby. Oto jak Chrystus wyrażał swoją Miłość.