Misja na peryferiach: towarzyszenie starszej Siostry podczas obozu młodzieżowego

IMG_7900

Tego lata przeżyłam wielką radość, mogąc być świadkiem tego, czym żyją młodzi ludzie, towarzysząc im duszpastersko na zorganizowanym dla nich obozie w Fain-les-Moutiers. Tamtejsza Wspólnota Sióstr przyjęła mnie z wielką serdecznością. Gościłam w tym domu, podczas gdy S. Frédérique i S. Valérie (z którymi należę do jednej Wspólnoty) były odpowiedzialne za całość.

Podczas obozu odniosłam wrażenie, że ponownie przeżywam swoje młode lata, poznając historie młodych ludzi w różnym wieku i w rozmaitej sytuacji życiowej i rodzinnej, czasami bardzo trudnej. Odkryłam nieco lepiej, czym są „peryferie”, w kontakcie z chorym na autyzm chłopcem o imieniu Clément, tak dobrze przyjętym przez grupę. Mogłam z nim spędzić trochę mojego wolnego czasu. Podczas jednego z takich spotkań Clément powiedział do mnie: „To, co mi powiedziałaś, rozgrzewa moje serce”. Odrywać peryferie to poznawać kogoś, SAM_1778kto jest inny od ciebie, z jego dobrocią i słabościami. Dziękuję ci, Clément, za to, co odkryłam poprzez ciebie.

W młodzieży odnalazłam także ofiarność, radość, spontaniczność, a także problemy rodzin odbijające się w zachowaniu dzieci. Uczyłam się docierać do nich w miejscu, w którym się znajdują i pomagać im wzrastać. Korzystałam z ich uprzejmości, gdy brali mnie pod rękę i mówili: „Tak zachowuję się w stosunku do mojej babci”, albo przysuwali bliżej krzesło, gdy było mi ono akurat potrzebne. To uświadomiło mi, jak bardzo ich serca pragną okazywać miłość, chociaż w wielu wypadkach ci młodzi pochodzą z rozbitych rodzin, żyjąc na peryferiach stabilności rodzinnej.

Byłam również świadkiem zaangażowania całej ekipy prowadzącej obóz, ludzi, którzy zapomnieli na ten czas o swoich własnych problemach, by być bliżej młodzieży. Nie zabiegali o to, by towarzyszyć tym bardziej utalentowanym i uważnym na wychowawców, ale wychodzili do tych, którzy potrzebowali dowartościowania, wsparcia lub byli zdominowani przez silniejszych rówieśników. Opiekunowie starali się być blisko zapomnianych i potrzebujących dotarcia do nich, ryzykując pozostanie na peryferiach.

Wzięłam udział w celebracjach przygotowanych i prowadzonych przez młodzież. Czuli się naprawdę zaangażowani. Jakże często brakuje nam odwagi dostrzeżenia ich w parafii i pozwalamy im na pozostanie na peryferiach życia Kościoła.

Cieszyłam się także z dni odpoczynku, z podróży na „peryferie” obozu, z odkrywania nowych horyzontów, poznawania nowych ludzi, mających fantastyczne pomysły spędzania wolnego czasu.

Przeżyty wspólnie z młodymi letni obóz był dla mnie i dla wszystkich jego uczestników wspaniałym doświadczeniem. „Wyszłam z siebie”, aby poszerzyć swój sposób widzenia rzeczywistości, żyć radością służenia innym wraz z moimi Siostrami, na ziemi św. Katarzyny, w duchu św. Wincentego, który potrafił wychodzić na spotkanie bliźniego, na spotkanie tych „ostatnich”.

SAM_1489S. Simone, 90-letnia Siostra Miłosierdzia

Prowincja Francja-Południe