Miłość do Ubogich przyprowadziła mnie do Sióstr Miłosierdzia

Powołanie do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia usłyszałam w sercu, gdy pracowałam jako wincentyńska wolontariuszka w St. Louis. Od pierwszego spotkania pociągnęła mnie radość Sióstr, a w środku słyszałam delikatny głos mówiący: „Mogłabyś być równie szczęśliwa, jak one”. Początkowo byłam zaskoczona i trochę przestraszona. Próbowałam zagłuszyć te myśli, mówiąc NIE! Ale wewnętrzny głos był coraz bardziej nalegający, tak że w końcu musiałam spróbować.

Sr. Meg & studentByło to 7 lat temu, a dzisiaj wciąż czuję się wezwana, jak wówczas. Jestem Siostrą uczącą w szkole w Emmitsburgu. Spoglądając wstecz, zaczynam rozumieć, że to nie tylko radość Sióstr sprawiła, że na mojej drodze rozeznawania wciąż do nich wracałam. Złożyły się na to również inne aspekty.

W naszym środowisku krąży powiedzenie: „Jeżeli spotkałeś jedną Siostrę Miłosierdzia, to znaczy, że spotkałeś jedną Siostrę Miłosierdzia”. Całkowicie się z tym zgadzam! Chociaż ubieramy się podobnie i pracę mamy podobną, jednak za zewnętrznym wyglądem i działalnością kryją się różne osobowości, zainteresowania i osobiste historie, a to czyni życie o wiele bardziej interesującym! To prawda, że przy stole św. Wincentego, św. Ludwiki i św. Elżbiety Anny Seton jest miejsce dla każdego! Od początku widziałam w Siostrach Miłosierdzia osoby bardzo otwarte i dyspozycyjne. Moja Siostra Dyrektorka [mistrzyni nowicjatu w Zgromadzeniu – przyp. tłum.] często powtarzała: „bycie Siostrą Miłosierdzia oznacza dyspozycyjność”, a św. Wincenty nazwałby to posłuszeństwem. Mówił pierwszym Siostrom, że mają iść tam, dokąd nie chcą i robić to, czego nie chcą, nie patrząc na siebie, ale na wolę Bożą. Chociaż taki stan rzeczy nie wygląda zachęcająco, ale w rzeczywistości jest inaczej. Oto jeden z przykładów:

Odwiedzam jedną z Sióstr w naszym Domu dla Sióstr Seniorek, która swoje dzieciństwo i młodość spędziła na ulicach Chicago, a w Zgromadzeniu posłano ją do Japonii, gdzie służyła na misjach przez 55 lat. Sr. Meg Kymes and senior DC 2011Sama myślała o wyjeździe do Chin, ale Bóg miał względem niej inne plany. Pozostała w Japonii szczęśliwa, że w ten sposób może pełnić wolę Bożą.

Osobiście również znalazłam się wiele razy w miejscach, o których nie śniłam w najśmielszych marzeniach. Urodziłam się i wzrastałam w St. Louis i tam też spotkałam Siostry, dlatego nigdy nie przyszło mi do głowy, że opuszczę moje rodzinne miasto. Ostatni rok, na przykład, spędziłam w Nowym Orleanie i był to jeden z najszczęśliwszych okresów w moim życiu. Zakochałam się w tym mieście, w ludziach, w kulturze. Gdybym nie była dyspozycyjna i otwarta, nigdy bym tego nie doświadczyła, podobnie jak Siostra, która przez 55 lat służyła Ubogim w Japonii.

W momencie rozeznawania powołania powracałam wciąż do myśli o Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia także ze względu na miłość do Ubogich. Św. Ludwika zaleciła nam w swoim testamencie: “… przede wszystkim miejcie wielkie staranie o służbę Ubogim”, a św. Wincenty mówił: „Kochajmy Boga, ale niech to będzie w trudzie naszych rąk i w pocie naszego czoła”. Podczas gdy relacja z Jezusem jest centrum życia Siostry Miłosierdzia, wszystkie nasze modlitwy, codzienna Msza św., czytanie duchowne i różańce mają dodać nam duchowej energii do wychodzenia do Ubogich. Większość Sióstr, które do tej pory poznałam mówi, że stajemy się prawdziwymi Siostrami Miłosierdzia dzięki miłości do Ubogich. Oczy Sióstr rozjaśniają się, gdy opowiadają o pełnionej przez siebie posłudze – obecnie lub w przeszłości.

Sendinf on MissionA więc dlaczego jestem w Zgromadzeniu? Zakochałam się w Ubogich i postanowiłam pójść za wezwaniem Chrystusa, oddając się Bogu we Wspólnocie dla służenia Ubogim.

S. Meg Kymes SM, Prowincja St. Louise, USA