Moje powołanie

Kiedy myślę o moim powołaniu…

Kiedy myślę o moim powołaniu, dostrzegam, że Pan Bóg ma konkretny plan i dużo cierpliwości, żeby go zrealizować. Nasza wspólna droga to nieustanny proces. Jej inicjatorem i kierownikiem jest sam Jezus. A ja jestem raczej opornym pielgrzymem. Już w gimnazjum poczułam, że Jezus zaprasza mnie do swojej bliskości. I spontanicznie w moim sercu, jako odpowiedź na to zaproszenie, pojawiła się myśl o życiu konsekrowanym. Jednak potrzebowałam dużo czasu, żeby przestać szukać „wymówek” i odkładać decyzję na później. A On o tym wszystkim wiedział. Patrzył na mnie cierpliwie i tylko czasami przypominał o swoim zaproszeniu. Jezus sam zatroszczył się o to, żebym nie musiała już dłużej uciekać. W końcu bardzo konkretnie pokazał mi, że teraz jest „ten czas”. Spakowałam plecak i ruszyłam w nieznane. I tak wędrujemy razem już 4 lata, pokonując szlaki szarytkowskiego powołania. I każdego dnia na tej drodze odkrywam coś nowego, zaskakującego i przede wszystkim Bożego. Zrozumiałam, że moje życie jest odpowiedzią „miłości na wezwanie Miłości” (K.29 b). Jezus chce dzielić ze mną swoje życie: ubogie, posłuszne i czyste, a ja staję się częścią życia Chrystusa.

Chcę się dzielić doświadczeniem Bożej Miłości z innymi. Szczególnie pamiętając o tych najmniejszych. Jezus przypomina mi o swojej obecności w sercu każdego człowieka i posyła mnie jako narzędzie i znak swojej Miłości do tych, którzy cierpią – do Ubogich. Dzisiaj Jego Opatrzność zaprowadziła mnie do Krakowa, gdzie służę Chrystusowi w Domu Pomocy Społecznej. Codziennie spotykam Go w osobach starszych, chorych i samotnych. Moja posługa jest bardzo prosta, pomagam im w codziennych czynnościach, pielęgnuję, służę dobrym słowem i uśmiechem. Mam wrażenie, że najbardziej liczy się dla nich życzliwość i zwyczajna obecność. Ona otwiera serca na Boga i drugiego człowieka.

Jestem wdzięczna Panu Bogu za to, że prowadzi mnie przez życie jak Ojciec – mocną ręką, pełen troski i miłości. Jego pomysł na moje życie na pewno jeszcze nie raz mnie zaskoczy. Dziękuję Mu za to, czym obdarza mnie codziennie. Przede wszystkim za ludzi, których stawia na mojej drodze: za podopiecznych, którym oddaję serce, za Wspólnotę i Siostry, które są dla mnie wsparciem. Dziękuję za Powołanie Siostry Miłosierdzia, jakim mnie obdarzył – bo na taki pomysł sama bym nie wpadła! Za to wszystko niech Bóg będzie uwielbiony!

Siostra Paulina, Prowincja Krakowska, Polska