Doświadczenie Światowych Dni Młodzieży 2013 w relacji młodych ludzi z Châlons w Szampanii

châlons[Francja] Wchodząc do dużego pomieszczenia, w którym znajduje się około 15 osób ze znaczną niepełnosprawnością, troje młodych ludzi milknie. Stojący obok nich 34-letni Ralf kontynuuje objaśnienia, które daje w języku angielskim, oprowadzając grupę po „La Casa Dos pobres” (Domu Ubogich). Jest to instytucja prowadzona przez Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, w której znalazło opiekę 150 mieszkańców.

Przed kilkoma godzinami, 19-letnia Marie-Élise oraz 20-letnie Armelle i Estelle przybyły do tego górskiego, 180-tysięcznego miasta Nova Friburg, położonego w odległości 150 km od Rio, aby zamieszkać w zwiedzanym właśnie domu wraz z piętnaściorgiem młodych ludzi ze swojej diecezji. W przestronnym pokoju, siedzące w fotelach starsze panie w trudnym do określenia wieku, uśmiechają się do przechodzącej grupki.

Jakże odległe wydaje się teraz rodzinne Châlons, pozostawione poprzedniego dnia, a potem Paryż w drodze do Brazylii… Trzy przyjaciółki wchodzą do jednego z pokoi Centrum, przeznaczonego do terapii. Białe płytki, na podłodze wykładzina, bieżnie, stoły do masażu i ogromne piłki. „Wszystko jest czyste, a ludzie wydają się być szczęśliwi” – stwierdza krótko Armelle. „Aby tu zostać, trzeba pracować z miłością” – wyjaśnia Ralf, pracownik „La Casa”. „Tutaj, wśród Ubogich, wprowadzimy naszą wiarę w czyn” – dodaje Armelle, która nie mogła się już doczekać przyjazdu do Centrum. Estelle cieszy się z możliwości zobaczenia innego kraju. Jej siostra, Marie-Élise, studentka prawa, szeptem przywołuje obraz ich 90-letniej babci, która mieszka z nimi w Châlons. A Estelle dodaje: „To doświadczenie tutaj może dać nam siłę i odwagę do opiekowania się babcią”. „Tutaj powróciły do mnie pytania, które rodzą się, gdy jestem przy babci – na temat śmierci i tego, co będzie po niej…” – wyznaje Marie-Élise.

To za pośrednictwem Siostry Claire, Siostry Miłosierdzia, powstał projekt przyjazdu do Brazylii. Siostra Claire opowiada: „W 2011 roku, po powrocie z Madrytu, rozmawialiśmy o planach na następne Światowe Dni Młodzieży i zaproponowałam wejście w kontakt z naszymi brazylijskimi Siostrami, aby umożliwić grupie przeżycie doświadczenia miłosierdzia. Tutaj młodzi ludzie są daleko od własnych sytuacji. Bycie z dala od codziennego doświadczenia może pozwolić im odkryć siebie. Naszym zadaniem jest pomóc im połączyć napotkaną rzeczywistość Ubogich z wiarą oraz duchowymi przeżyciami, które staną się ich udziałem w przyszłym tygodniu, gdy zgromadzą się wokół papieża wraz pielgrzymami z całego świata. Tu nie chodzi tylko o służbę człowiekowi, ale powrót do jej duchowego źródła”.

Po co jechać na druga stronę świata, aby dokonać takiego odkrycia? „Nie wiem…” – odpowiada 24-letnia Clara. Ta przyszła pielęgniarka, nieco nieśmiała, mówi, że okryła na nowo swoją wiarę w maju tego roku, gdy była bierzmowana, jednak jej codzienne życie powstrzymuje ją od wejścia głębiej w duchowość. „Mam tendencję do ucieczki i brak mi śmiałości do zaangażowania się”, wyjaśnia. Jako ta, która nigdy „nie miała odwagi” wstąpienia w szeregi Zakonu Rycerzy Maltańskich, których afisze wiszą w jej kościele parafialnym, wiele oczekuje od tego „pierwszego prawdziwego doświadczenia służby”, nie znając na razie jego owoców. Ta młoda kobieta jest pod wrażeniem miejsca, do którego przybyła, nie ukrywając swych obaw. Zresztą, to ostatnie uczucie jest wspólne dla wszystkich uczestników wyjazdu, z których większość nie miała do tej pory okazji spotkania się z osobami niepełnosprawnymi.

Podobnie jak wielu innych, przybyli tutaj, aby „spotkać się”, „dyskutować”, „modlić się”, „przygotować do drugiego tygodnia Światowych Dni Młodzieży”, w których mają okazję uczestniczyć. „Nigdy nie wiesz, co otrzymasz na końcu”, mówi Ks. Pascal Boulic, gdy zbierają się po obiedzie na boisku w samym środku „La Casa”. Ks. Pascal pochodzi z parafii Saint-Martin i jest kapelanem grupy. „Jedyną rzeczą, jakiej Bóg pragnie od was, jest bycie otwartymi”, wyjaśnia kapłan.

Pierwsze obawy Armelle, Marie-Élise i Estelle nie trwają długo. Po zwiedzeniu Centrum, zawołane przez pełnych energii hiszpańskich pielgrzymów, przyłączają się do grupy młodzieży, która zebrała się na dziedzińcu. Podwórze, przekształcone na tymczasowy „parkiet” na wolnym powietrzu, gdzie od 14.00 rozlegają się dzwięki rytmicznej muzyki, porywa do tańca zarówno mieszkańców tutejszego Domu, jak i przybyłych gości. Oparta o poręcz Siostra Denise w białym weloniku na głowie, uśmiecha się, obserwując tę scenę. „Przybyli z pragnieniem dawania siebie. To doświadczenie może zmienić ich wiarę”, mówi ta 82-letnia Siostra o błyszczących oczach. „Oni jeszcze tego nie wiedzą, ale ich hojność wstrząśnie nimi”, dodaje.

LOUP BESMOND DE SENNEVILLE

NOVA FRIBURGO (Brazylia), Gazeta « La Croix », 18 lipca 2013

Views: 1 388